Serwis o edukacji finansowej dzieci i młodzieży

Czy dziecko powinno dostawać pieniądze za oceny i prace domowe?

Katarzyna Jóźwik   •   22 sierpnia 2017 r.

Dziecko powinno mieć możliwość samodzielnego zarządzania własnymi finansami. Umożliwia to otrzymywane regularnie kieszonkowe. Jednak niektórzy rodzice nagradzają finansowo dobre oceny czy wykonanie codziennego obowiązku. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że w ten sposób kształtuje negatywne nawyki u swojej pociechy.

Dyszka za 5-tkę

Płacenie maluchowi za dobre oceny od lat budzi kontrowersje. Nie bez powodu. Celem edukacji szkolnej jest nie tylko wpojenie młodemu człowiekowi podstawowych praw matematycznych czy regułek ortograficznych, ale przede wszystkim uzmysłowienie, że to właśnie nauka i wiedza otwierają przed nim wrota do stabilnej przyszłości. Oceny, które otrzymują w szkole mają być tylko wyznacznikiem tego, w jakim stopniu wiedza z danego zakresu została przyswojona. Wysoka ocena może być traktowana jako nagroda za włożony w naukę wysiłek.

Jaki związek z tym wszystkim mają pieniądze? Żaden, dopóki rodzic nie wpadnie na pomysł, żeby dobre oceny nagradzać finansowo.

Niestety wielu opiekunów popełnia ten błąd i ustala ze swoimi pociechami swoisty cennik dla szkolnych 4-rek, 5-tek i 6-tek. Postępując w ten sposób, wypacza się w młodym człowieku cel, dla którego tak naprawdę się uczy. Kiedy wysoka ocena warta jest 20-30 zł, to przestaje się liczyć wartość zdobytej wiedzy.

Otrzymywanie wypłat za dobre wyniki w nauce wyrabiają w uczniu materialne podejście do jednej z najważniejszych sfer jego życia – rozwoju osobistego, a szkołę zamieniają w miejsce, w którym – dzięki nauce – można zarobić niezłą sumkę. Celem, jaki wyznacza sobie wówczas dziecko, jest dobra ocena, a nie poziom zdobytej wiedzy. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Cennik codziennych obowiązków

Tak, jak opiekunowie określają ceny dobrych ocen w szkole, tak we własnych domach konstruują cennik wykonywania codziennych obowiązków przez podopiecznego. Jak to możliwe? W tym celu wystarczy jedynie zacząć płacić dziecku za posprzątanie swojego pokoju, wyniesienie śmieci do kontenera czy pomoc w sprzątaniu po wspólnym wysiłku.

Płacąc za coś, co tak naprawdę jest dziecięcym obowiązkiem, negatywnie wpływa na rozumienie przez malca obowiązujących go zasad. Skoro rodzice płacą mu za sprzątanie bałaganu, który sam zrobił, to w przyszłości inni również powinni mu płacić za czynności, które tak naprawdę do niego należą. W ten sposób wypacza się w młodym człowieku postawę bezinteresowności.

Gwarancja wypłaty za wypełnianie codziennych obowiązków prowadzi do tego, że celem działania malucha nie będzie sumienne wywiązanie się z powierzonego zadania, lecz zdobycie obiecanej kwoty. Warto pamiętać, że domowe obowiązki mają nauczyć najmłodszych również dbałości o wspólne dobro. Finansowe nagrody są zaprzeczeniem tej idei, gdzie silniejszy okazuje się egoizm.

(Nie)skuteczny motywator

Jednym z argumentów, jaki opiekunowie stosują w usprawiedliwieniu tego, że płacą dzieciakom za uzyskanie dobrych ocen albo za wywiązywanie się z codziennych obowiązków, jest chęć zmotywowania podopiecznego do działania. Jednak wbrew pozorom, płacąc potomkowi za coś, co należy do jego obowiązków, odnosi się zupełnie odmienny efekt od zamierzonego.

Młody człowiek widząc, że za niemal każdy jego wysiłek otrzymuje zapłatę, kształtuje w sobie roszczeniowe podejście do otaczającej go rzeczywistości. Skoro zarabia na nauce i domowych zadaniach, to równie dobrze może zarabiać np. na opiece nad kimś bliskim. Taka postawa może być niebezpieczna, gdyż może prowadzić do skupienia uwagi dziecka wyłącznie na materialnych aspektach życia. Może stać się też tak, że apetyt na zarobek rośnie w miarę jedzenia, a dotychczas otrzymywane kwoty po pewnym czasie nie będą potomka tak samo satysfakcjonować.

Pieniądze jako motywator mogą sprawdzić się na krótką metę. Potwierdzają to nie tylko doświadczenia rodziców, ale również naukowe badania.

Seria eksperymentów, przeprowadzonych w ponad 200 szkołach przez ekonomistę z Harvardu, dowiodła, że nagradzanie uczniów pieniędzmi za osiągane wyniki nie miało żadnego wpływu na oceny. Co ważniejsze, światowej klasy psychologowie i pedagodzy podkreślają, że oferowanie pieniędzy za wywiązywanie się z własnych obowiązków może zaburzyć naturalną motywację dziecka oraz poczucie satysfakcji z własnych osiągnięć. Nie warto płacić aż tak wysokiej ceny.

Dlatego zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest wypłacanie kilkulatkowi regularnego kieszonkowego.

Przeczytaj również